chomciedzungarki

Temat: Problemy Afryki, dzieci, kobiety - jej piekno, fascynacja i tajemnice
Przepraszam za przerwe na watku...sila wyzsza. Pod moja nieobecnosc zostalam wywolana do apelu...troche dziwnego, ale skladam to na panujace upaly...i zycie samotne. Jedno co moge powiedziec, ze dzieki dobrej Bozi - mam mozg, rece, nogi i nie musze sciagac z internetu cudzych sprawozdan...
..zadowalam sie wlasnymi. Moze nie sa tak doskonale, jak zawodowych podroznikow-gawedziarzy, ale daleko mi od robienia im konkurencji i odbierania chleba. Mila Malgosiu B - zanim sie cos "puknie" w klawiaturke nalezy sie zastanowic dwa razy, tym rozni sie czlowiek od malpy! Ludzie w Afryce wiedza o tym!!!!!

Wracam do dalszej czesci podrozy. Dotarlismy szczesciwie do Tangeru, ktory znam prawie jak wlasna kieszen - lubie to miejsce i dobrze sie tu czuje.


Pare slow o Tangerze XXI wieku. Tanger, zdecydowanie jest anty-Marrakech. Nie nalezy tu liczyc na wieczory bling bling, panie kapiace bizuteria, smokingi, wieczorowe suknie.... ani setki autobusow z turystami. Nic z tego. Wszyscy, ktorzy tu przyjezdzaja sa dyskretni....szczesliwi od tlumow.

Truman Capote, Edith Wharton, Paul Bowles, Ernest Hemingway, Tenessee Williams, Alexandre Dumas.....Forbes, Stones, Nirvana, i wiele innych znanych nazwisk....byli zauroczeni Tangerem. Nie mowiac o wielu malarzach, ktorzy znalezli tu natchnienie: Matisse, Delacroix, McBey…..

W dniu dzisiejszym jest ulubionym miejscem intelektualistow-chic (szyk) w Polnocnej Afryce i oferuje kompletny relaks i dyskrecje ludziom, ktorzy go odwiedzaja, nawet jezeli jest do przedluzony weekend. To ulubione miejsce paryskich literatow, filmowcow, pisarzy, ludzi teatru i sztuki....ktorzy maja tu swoje rezydencje wakacyjne.

Wielokrotnie w restauracji, hotelu, kawiarni mozna znalesc sie nos w nos ze znana swiatowa celebrity, koronowana glowa – nikt nie zwraca na to uwagi, nie jest to sensacja...chyba, ze paparazzi. Dyskrecja absolutna.


Źródło: klub.senior.pl/showthread.php?t=3253



Temat: Prosze o pomoc. Nie wiem co takie zachowanie moze znaczyc!!!
Dot.: Prosze o pomoc. Nie wiem co takie zachowanie moze znaczyc!!!
  Cytat:
Napisane przez ala18800 (Wiadomość 18162004) Ja akurat mam 17 lat.
Ludzie źle zrozumieliście moje "opowiadanie".
A już tłumacze o co mi chodzi z tą narzeczoną. Ja współpracuje z psychologiem( bez skojarzeń) on też.
Świetnie się na prawdę rozmawia. A co do zszywacza. Nie wiem po prostu czułam między nami takie spięcie. Jakby kurcze, on nie wiedział czy mi dać ten zszywacz czy nie.

Nieee, nieee, Człowiekowi nie chodzi o,,, właśnie o to.
Co do narzeczonej. Owy człowieczek spędza dużo czasu w szkole, a poza tym wszędzie pokazuje się SAM. Ostatnio nawet wspominał że nie ma z kim iść do teatru, a potem do kina.
Może moja osoba i moje "sprawozdania": wydają się komiczne, ale no cóż...
Cytat:
Napisane przez ala18800 (Wiadomość 18162113) Także pragnę dodać że nie jestem typową 17. Nie jestem kiczowata, nie pokazuje 90% gołego ciała.

Powiem tak, mam wielkie mniemanie o sobie. Interesuje się sztuką.
Może wydawać się to głupie. Ale wiele ludzi myli mnie z nauczycielkami, nie to że ubieram się jak starsza babcia. Co to to nie. PO prostu mój styl jest wyjątkowy.
:cojest: straciłam wiarę w ludzkość.
Dziewczyno, Ty w ogóle przeczytałaś to, co nam tu zaprezentowałaś?:mur:
To MUSI być prowokacja, nie wierzę, a może nie chcę wierzyć, że ktoś napisał to na poważnie.
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=417180


Temat: Opowiadanie.
Jest! Jest! I to - o - to, i średnia! 5,7, wyobraźcie sobie, i zachowanie wzorowe! Ju-huuu!
No, daję to. Wyjaśnienia pod, oprócz: akcja w wakacje po "Zakonie Feniksa", nie uznaję śmierci Syriusza; dokładniejsze sprawozdanie w tekście.


Mój, nasz protagonista*

Cóż, miał dość. Miał dość oczekiwań ludzi, a jednocześnie świadomości, że i tak nic nie zrobi. Nie ma jak.
Najchętniej zakończyłby to wszystko. Wiedział jednak, że śmierć jest nie tyle zakończeniem życia, ale nagrodą za wytrzymałość. Za godność. Śmierć jest ukojeniem, pocieszeniem, pochwałą za tę trudną wędrówkę, i trzeba na nią zasłużyć.
Każdego dnia ginęły setki ludzi, a on był bezsilny. Do tego wesołego scenariusza dochodziło jeszcze zamknięcie u Dursleyów i brak wiadomości z zewnątrz – i depresja gotowa, choć na razie dzielnie się trzymał.
Mimo iż zdołał uratować Syriusza w departamencie Tajemnic, i tak wyprawa zakończyła się śmiercią Kingsleya i Moody’ego, którzy zginęli z różdżki Malfoya seniora. Niestety, Harry nic nie wiedział o ofiarach Ciemnej Strony.
Tak bardzo chciał do Syriusza. Jak dziecko chce do ojca, którego on nie pamiętał, jak każdy człowiek potrzebuje bliskości i bezpieczeństwa, którego on nie zaznał.
Znów zostali rozdzieleni i zamknięci w dwóch tak różnych, a jednocześnie podobnych więzieniach. Harry u Dursleyów, a Syriusz na Grimmauld Place 12. I Dumbledore stracił dwóch bardzo dobrych żołnierzy.
Harry zgramolił się z łóżka i przeniósł na parapet. Zza okna uśmiechnął się do niego pyzaty, lecz nie do końca pełny księżyc. Życzę powodzenia, profesorze Lupin – pomyślał, opierając czoło o chłodną szybę.
Wróciły sny i mary dzieciństwa, gdy, zamknięty w komórce pod schodami, marzył o krewnym, który go odnajdzie i stąd uwolni. Przed oczami miał ostre, zielone światło, w głowie echem odbijał się śmiech Voldemorta i ryk silnika motocyklu. Syriuszu! – krzyknął w myślach w nagłym, całkowicie psychicznym bólu. – Syriuszu!...
Ostry pisk budzika sprawił, że gwałtownie podskoczył i zsunął się po ścianie na podłogę. Kręcąc głową wstał, wyłączył budzik, ubrał się i poszedł do łazienki. Kolejny monotonny dzień czas zacząć.
oOo
Smażył jajka na bekonie, gdy dzwonek u drzwi ogłosił nadejście gości.
- Potter, otwórz! – krzyknął wuj Vernon sprzed telewizora w salonie – leciał „Dziennik”. Gruby, wieprzowaty mężczyzna nie mógł stracić choć odrobiny zwykłej, dziennej dawki wiadomości ze świata na tak przyziemne rzeczy jak otwieranie drzwi niezapowiedzianym gościom.
Harry wyłączył prąd pod jajkami i smętnie przeszedł do przedpokoju. Przekręcił klucz w zamku, otworzył drzwi i ujrzał postać, która od początku wakacji gościła w jego umyśle.
- Syriusz! – krzyknął cicho, zaskoczony. Nawet nie zauważył, gdy znalazł się w ciepłych, silnych ramionach Łapy, tak jakby od zawsze tam był, tam się urodził i tam było jego miejsce.
- Teraz ty jesteś naszym protagonistą – wyszeptał Syriusz nad uchem Harry'ego. - Nic tu po tobie, a Dumbledore się boi. Wszystko ci wytłumaczę, teraz się pakuj.
Harry spojrzał w górę. Ujrzał przystojnego, młodego jeszcze, lecz już doświadczonego przez życie mężczyznę, o czarnych, długich włosach, szarych oczach i szlachetnych rysach. Poczuł dziwne ciepło w sercu, takie przyjemne, ciepłe ciepło i wiedział już, że jemu może zaufać, że u niego może znaleźć to, czego szukał przez całe swoje życie.
- Kocham cię – powiedział i uciekł do salonu, żeby dokończyć jajka.


*Otóż. Słownik PWN tłumaczy "protagoniste" tak:
protagonista
1. «człowiek przodujący w czymś lub walczący o coś»
2. «odtwórca głównej roli w sztuce lub filmie; też: główny bohater książki»
3. «w starożytnym teatrze greckim: pierwszy aktor prowadzący dialog z chórem»


Ja użyłam tego słowo jako "człowiek prowadzący, broniący czegoś na czele większej grupy". I nim jest Harry. Taka ot tak miniaturka, bezparingowiec, ale bez trudu można z niego zrobić ładne HP/SB. W, albo poza konkursem, niekoniecznie także przeze mnie. Jeśli by kto chciał kontynuować, zgłosić się do mnie.

Zapraszam szanownych Gryfonów do komentowania!
Źródło: hpforum.ok1.pl/viewtopic.php?t=971